Dzisiaj smutno, opowiem od początku, jakoś 10 lat temu, przychodził do nas pies, nawet duży, miał około 4 lata, i rasa podobna do Wilczura, coś takiego, i zawsze pilnował naszego domu, aż wkońcu go przygarneliśmy, i okazało się że był wychudzony itd, no i był też BITY! tak, ktoś bez serca go bił! ;/ jak tak można! no dobra zaopiekowaliśmy się nim, i się oswoił wkońcu, i był on nawet groźny, i pilnował naszego domu, kiedy przychodzili goście do nas to trzeba go było wiązac, bo mógł pogryźć. Jakoś tydzien temu zaczeło się coś dziać z nim niedobrego, wogóle nie chciał chodzić, jesc ani pić, kiedy ktoś do nas przychodził, wogóle nie reagował, więc już go nawet nie wiązaliśmy, już WOGÓLE na nic nie reagował, tylko leżał w cieniu i leżał.. 2 dni temu oczka mu tak zaropiały, poszłam mu wytrzeć je.. ;(, No i wkoncu wczoraj poszłam z bratem zagrać w kosza, i kiedy skończyłam, poszłam do Wilka (on się tak nazywał) i zobaczyłam że on tak ciężko oddycha, że mu serce szybko bije, i rozpłakałam się..było już późno, i wiedziałam że on już może nie żyć, jak wróce na dwór rano..
Pobyłam chwile z nim, i pożegnałam się, żal mi go strasznie było, nie chciałam patrzeć jak się męczy ;( ;( ;(
A kiedy rano się obudziłam, to mój tata przyszedł o 6 rano z pracy, i pojechał razem z mamą go zakopać..
Przepraszam że się tu wyżalam, ale..Nigdy go nie zapomne.. A to jego zdjęcie :
NIGDY GO NIE ZAPOMNE [*]
No, i popłakałam się.. -,-

